sobota, 21 lipca 2012

#ludziektórzy nie mają skrupułów.

      Zaczynałam tego posta kilka razy, bo nie mogłam trafnie ująć w słowa tego o czym chciałam powiedzieć. Mianowicie chodziło mi o to, by rozpatrzeć dość często pojawiające się wśród ludzi w moim wieku, osób, które powiedzmy, że znam, bulwersujące mnie zjawisko. Określę je jako: "tupnę nóżką i dostaję, to czego chcę". 
     Mamy po te osiemnaście, czy dziewiętnaście lat, dowód już dawno odebrany, możemy z powodzeniem szukać jakiejś pracy, jakiejkolwiek, by w jakimś stopniu odciążyć rodziców, ale niestety niektórzy nie czują takiej potrzeby i np. bardzo chcą iść na wymarzone studia, nie dostają się na stacjonarne, jest płacz i zgrzytanie ząbkami, bo "to są moje marzenia! ja bardzo chcę, życie mi się wali!" i idą na te niestacjonarne mówiąc brzydko, mając wyjebane, na to, że ich rodzicom może być ciężko utrzymywać dom, łożyć na książki i jeszcze płacić te kilka, bądź kilkanaście tysięcy złotych na wymarzone studia swojego pieścidełka. 
      Szczerze, to nie rozumiem takich ludzi, dla mnie są to egoiści, których interesuje tylko własne dobro i to, czy dostaną, to czego chcą. Równocześnie uważam, że to przede wszystkim rodzice robią im krzywdę, spełniając wszystkie ich zachcianki, powodując, że ich dziecko pewnego pięknego dnia, mając własną rodzinę, czy dopiero zaczynając żyć ''na poważnie'' we własnym mieszkaniu, z dala od domu, zostanie kopnięte w dupkę, bo gdy tupnie nóżką "stoliczek się nie nakryje". 
     Nie mówię, że jestem idealną córką, i że nie proszę o pieniądze, i że jestem bardzo oszczędna i rozważna w ich wydawaniu, ale mimo wszystko gdy po wynikach matur też życie mi się zaczęło walić, bo okazało się, że nie będę robić czegoś, o czym marzyłam przez 6 lat, nie przeszło mi przez myśl, żeby prosić rodziców o to, by płacili za moje studia 24tysiące rocznie. Poza tym, nie jestem głupia i mam świadomość, że za rok studiowania kupiłabym sobie całkiem niezły samochód, a za 6 lat dość fajne mieszkanie. Ale abstrahując od tego, nie pozwoliłabym żeby moi rodzice tyrali jak woły w pracy tylko po to, by Kasiunia mogła sobie studiować. 
   W sumie to nie wiem, czy mam o coś apelować czy nie, może po prostu czasem pomyślmy, czy spełnianie naszych marzeń, nie będzie zbyt kosztowne (nie tylko w tym materialnym sensie), dla bliskich nam ludzi, którzy będą nam pomagać w osiągnięciu tego, czego tak bardzo pragniemy. 



// Wiem, że nie umiem pisać, że robię pełno błędów składniowych, stylistycznych, językowych, fleksyjnych, itd. Ale musicie mi to wybaczyć, bo naprawdę się staram! :) 



2 komentarze:

  1. taa, a potem wyrastają takie typy, które robią co chcą i nie liczą się z innymi. którym w głowie tylko osiągnięcie zamierzonego celu, nawet po trupach i bez żadnych skrupułów, no bo po co.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przestań :) Niczym się nie przejmuj :)

    Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu z Okazji Dnia Kobiet :)
    Pozdrawiam!

    http://lifenatalki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń