Chciałabym, mam nadzieję, żeby obchodziło się tu bez smutnego pierdolenia, ale coś czuję, że tak nie będzie, bo już mam przeczucie, że się przesadnie wynurzam, i że będę nudzić, i smucić, i pisać o tym, o czym wszyscy piszą, ale blipuś mój najukochańszy już mi nie wystarcza, potrzebuję trochę więcej miejsca niż 180 słów.
W każdym razie chodzi chyba o to, że po prostu już 2 miesiące mam wakacje i zwyczajnie dla zabicia czasu znajduję sobie nowe przedmioty irytacji, cobym się za mało czasem nie denerwowała życiem, itp.
Jeśli ktoś to czyta, czuję jak sobie mówi w myślach >>Kończ waść, wstydu oszczędź<<, tak więc... do przeczytania.
czekam niecierpliwie. hue hue, może ja też tu kiedyś doczekam się małego pościka, jako obiekt irytacji ;d
OdpowiedzUsuń